17 wrzesień

Historia 30 lat poszukiwań swoich korzeni – spotkanie z Jeanne Ziebka w Lubatowej

Napisała 

W miarę jak wieść o naszych publikacjach rozchodzi sie coraz dalej, dostajemy sygnały z różnych stron świata, najczęściej ze Stanów Zjednoczonych i Kanady, od ludzi dla których kwestia Ojczyzny przodków nie jest wcale obojętna – pomimo upływu czasu i dużej odległości.

Okazuje się, że wielu potomków emigrantów, z czasów tak odległych jeszcze jak przełom XIX i XX w., przez całe lata, wytrwale i uporczywie, szuka brakujących gałęzi swojego drzewa genealogicznego. Wypytują swoich znajomych, dalszych krewnych, jak również zwracają się do różnych organizacji, które od lat parają się tematyką korzeni i pochodzenia. Zdecydowanie najtrudniej jest tym, którzy w dzieciństwie i młodości nie dostali żadnego przekazu od swoich najbliższych – ani pisemnego, ani ustnego.

Do takiej właśnie grupy należy Jeanne Ziebka, która do pełnego uświadomienia sobie swojego pochodzenia dojrzała sama, kiedy nie żyli już ani jej rodzice, ani dziadkowie. Mozolnie zbierała informacje, pisała do członków dalszej rodziny w Polsce, wypytywała kuzynostwo, w końcu zwróciła się do organizacji Ancestry oraz do stowarzyszenia Twoje Korzenie w Polsce.

Krok po kroku zbliżała się do decyzji  odwiedzenia ojczystego kraju swoich dziadków i w końcu udało się jej przyjechać do Polski we wrześniu tego roku. Zwiedziła Gdańsk, Warszawę, Kraków, Oświęcim, Wieliczkę i dotarła do lubatowskiej ziemi 10 września. Spotkała się z członkami swojej dalszej rodziny mieszkającymi zarówno u nas, jak i w Krościenku, wymienili się informacjami i fotografiami, zaś 11 września znalazła  czas, by spotkać się też z przedstawicielką Towarzystwa Miłośników Lubatowej.

Nasze publikacje zrobiły na niej ogromne wrażenie. Poprosiła o udostępnienie jej II i IV Księgi Jubileuszowj oraz albumu fotograficznego Spacerem przez Lubatowę. Była zaskoczona i zachwycona faktem, że w albumie znajdzie wszystkie teksty także w języku angielskim i będzie mogła dowiedzieć się tylu rzeczy o miejscowości swojego dziadka bez korzystania z pomocy tłumacza.

Wzruszyła ją bardzo propozycja zawarcia jej historii w naszej kolejnej publikacji. Jej tata nie mówił wcale po polsku, nie rozmawiali o swoim pochodzeniu, więc dla niej te 30 lat poszukiwań, to był czas bardzo emocjonalny, kiedy czasami wydawało się jej, że nic z tego nie będzie, że nie dojdzie końca. Możliwość opublikowania tego, co udało się jej znaleźć, byłaby zwieńczeniem jej wieloletniego trudu.

Mamy nadzieję, że takich spotkań będzie coraz więcej i że, poprzez ciekawe opowieści i dane, będą one prowadzić do wzbogacania naszej wiedzy na temat losów lubatowian, którzy dziesiątki lat temu opuścili swoją ukochaną wioskę i wyjechali za ocean za lepszym życiem.

Błogim życzeniem jest, by każda z poznanych przez nas historii znalazła swój finał w  naszych kolejnych publikacjach. My dołożymy wszelkich starań, by tak się stało, Wy pomóżcie nam szukać, podsuwajcie nam kontakty i namiary, współtwórzcie razem z nami kronikę naszej własnej historii.

Czytany 179 razy
Oceń ten artykuł
(3 głosów)
Zaloguj się, by skomentować