15 czerwca odbyło się w Iwoniczu-Zdroju III Forum Stowarzyszeń Beskidu Niskiego, które otworzyła Mirosława Widurek, pomysłodawca oraz organizator I, II i III Forum, Prezes założonego w 2006 roku Stowarzyszenia „Dla Równości”.

Na forum przybyło wielu znamienitych gości: w imieniu Marszałka Województwa Podkarpackiego Władysława Ortyla Członek Zarządu WP, Maria Kurowska; Wicemarszałek WP, socjolog, politolog, ekonomistka, działaczka NGO, Ewa Draus; Dyrektor Narodowego Instytutu Wolności – CRSO, dr Wojciech Kaczmarczyk oraz włodarze gmin-gospodarzy I, II i III Forum, przedstawiciele samorządów, lokalnych organizacji pozarządowych i grup działania oraz mieszkańcy i kuracjusze.

Gościem honorowym był prof. dr hab. Wiceprezes Rady Ministrów, Minister  Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Przewodniczący Komitetu do spraw Pożytku Publicznego, Piotr Gliński.

Impreza miała miejsce w sali kina „Wczasowicz” oraz na scenie plenerowej na Placu Dietla.  Forum składało się z trzech części: w pierwszej miały miejsce wystąpienia zaproszonych gości oraz prezentacja wybranych grup działania (w tym pokaz naszych dwóch zespołów: Lubatowianie i Ares), w drugiej, wszyscy zebrani przeszli do rozstawionych na Placu Dietla namiotów, gdzie stowarzyszenia oraz koła gospodyń z powiatu krośnieńskiego, jasielskiego i sanockiego serwowały bezpłatnie regionalne potrawy własnej produkcji, natomiast w części trzeciej miała miejsce dalsza część prezentacji lokalnych organizacji oraz panel dyskusyjny na temat: „Czy Lokalne Grupy Działania mogą być lokalnymi liderami NGO?”.

Towarzystwo Miłośników Lubatowej reprezentowali Prezes dr Stanisław Zając oraz Członek Zarządu Maria Parylak. Dla przypomnienia, 1 września 2018 r. przedstawiciele TML wzięli udział w innym spotkaniu z prof. Glińskim, które miało miejsce w Atelier Fundacji Aparat Caffe w Rzeszowie, gdzie spotkał się on z przedstawicielami NGO, które realizują projekty w ramach FIO 2018. Zaprezentowaliśmy wówczas naszą „IV Księgę Jubileuszową Wsi Lubatowa. Krople Pamięci i Patriotyzmu”, która wzbudziła żywe zainteresowanie i podziw nie tylko Ministra Kultury, ale też i innych osób, którym wręczyliśmy pamiątkowe egzemplarze IV księgi oraz albumu fotograficznego „Spacerem przez Lubatowę”.

Szczegóły z przebiegu III Forum Stowarzyszeń Beskidu Niskiego http://www.dlarownosci.pl/dzialania/forum_stowarzyszen_BN/3forum/iii_forum_stowarzyszen_beskidu_niskiego_iwonicz_zdroj_2019.htm

 

Piąta Księga Jubileuszowa wsi Lubatowa powstała z inicjatywy Towarzystwa Miłośników Lubatowej w ramach projektu Patriotyzm dnia dzisiejszego, jako wyraz pamięci i tożsamości historycznej mieszkańców wsi Lubatowa”.

Projekt dofinansowany został w ramach dotacji z Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich (P FIO) przyznanej przez Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego i był realizowany w 2018 i 2019 roku. Jesteśmy wdzięczni za danie nam takiej możliwości. 

Dla członków Towarzystwa Miłośników Lubatowej inspirujące jest odkrywanie co raz to nowych kart i tworzenie coraz to bardziej kompletnej historii Lubatowej. Kolejne pojawiające się fakty przybliżają nam z jednej strony przeszłość, ale z drugiej nasuwają ciągle nowe pytania, na które nie ma jednoznacznych odpowiedzi. To również intryguje i pobudza wyobraźnię oraz staje się motorem napędowym do dalszych poszukiwań i do angażowania nowych współautorów. W dobie zaawansowanej elektroniki takie zadanie jest o wiele łatwiejsze, niż jeszcze kilka lat wstecz. Dzięki temu też powstał jeden z podrozdziałów, w którym historie swoich przodków opowiadają dla nas ludzie zamieszkujący w Stanach Zjednoczonych i z którymi kontakt możliwy był wyłącznie dzięki współczesnym komunikatorom.

Niniejsza księga, podobnie jak poprzednia, ma charakter faktograficzno-wspomnieniowy i jej tematyka została zawarta w trzech rozdziałach. Dwa z nich zachowały tytuł i zawartość tematyczna taką samą jak w Księdze IV, tym samym stając się cyklicznymi. W pierwszym, odwoływaliśmy się do źródeł historycznych, do zachowanej dokumentacji i kartografii. Następny jest połączeniem faktów oraz wspomnień znalezionych w prywatnych pamiętnikach i albumach. Całość zamyka twórczość naszych lokalnych poetek.

W publikacji tej po raz pierwszy przekazujemy Czytelnikom przeżycia i wspomnienia, jak również zachowane dokumenty, którymi podzielili się z nami potomkowie lubatowian – emigrantów z przełomu XIX i XX wieku. Był to cel, jaki postawiliśmy sobie podczas tworzenia jednego z podrozdziałów poprzedniej księgi: „Tęsknota za ojczyzną”.

Rozdział I zatytułowany Z kart historii Lubatowej rozpoczyna artykuł, w którym autor dokonuje analizy i odkrywa nowe fakty w poszukiwaniu przodków i pierwszych domostw osady Lubatowa. Stawiając kolejne hipotezy i interpretacje, odsłania nowe obrazy Lubatowej sprzed wieków.

Tematyka dwóch kolejnych podrozdziałów dotyczy zabudowy naszej miejscowości. W jednym przedstawiamy informacje o dawnym drewnianym kościele, zaś w kolejnym – regionalną tradycję budownictwa. Tekst został wzbogacony przykładami zabudowy będącej wizją artystyczną architekta, opracowaną na podstawie analizy podkładów mapowych i badań nad zachowanymi najstarszymi budynkami Lubatowej. Autor zaprasza Czytelników w sentymentalną podróż ku wspomnieniom, przedstawiając przykłady istniejących drewnianych budynków dokumentujących formy tradycyjnych, drewnianych domów we wsi oraz wyraża swoją troskę o dalsze losy regionalnej architektury.

Następnie opisujemy Lubatowęw latach 1819-1851 w świetle Metryki Franciszkańskiej i Stałego Katastru. Zakres tematyczny obejmuje okres od 1820 roku do II połowy XIX wieku. W wydanej w 2017 roku Czwartej księdze jubileuszowej wsi Lubatowa znalazł się artykuł pt. Lubatowa w Metryce Józefińskiej w latach 1787-1789. Porównując opracowania, można zwrócić uwagę, jak na przestrzeni lat zmieniała się wieś, zwłaszcza pod względem struktury własnościowej, rozdrobnienia gruntów i gospodarstw. Dzięki mapom oraz szkicom polowym, które stanowią element Stałego Katastru, łatwiej można określić granice poszczególnych niw Lubatowej oraz umiejscowić gospodarstwa leżące na jej terenie.

Ciekawym tematem jest informacja o Polskiej Deklaracji o Podziwie i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych. Gdy w 1926 roku Stany Zjednoczone świętowały 150. rocznicę uchwalenia Deklaracji Niepodległości, naród polski przekazał im szczególny prezent – Deklarację o Podziwie i Przyjaźni. Akcja objęła całą Polskę, bez Internetu, w powojennej biedzie. Pod życzeniami złożonymi Amerykanom podpisało się wówczas 5,5 miliona Polaków, czyli co szósty obywatel ówczesnej Rzeczypospolitej. Podpisy złożyli także uczniowie ze szkoły w Lubatowej.

Kolejne przedstawione fakty to wykaz osób, które zamieszkały w Lubatowej w wyniku przesiedleń. Większość z nich to mieszkańcy Huty Polańskiej, którzy na czas działań wojennych zostali przesiedleni przez Sowietów do naszej wioski. „Które rodziny pozostały u nas na stałe?” – To kolejne pytanie wymagające od nas znalezienia odpowiedzi.

Czas drugiej wojny światowej odcisnął na mieszkańcach Lubatowej bolesne piętno. Lista lubatowian represjonowanych w czasie wojennej zawieruchy to także pierwsza podjęta przez nas próba odtworzenia ich losów w latach 1939-1945. Wykaz jest niepełny i otwarty, a autor liczy na uwagi i sugestie czytelników celem sprecyzowania i uzupełnienia danych. Artykuł zawiera też wstrząsające informacje na temat lubatowian, którzy zmarli w Auschwitz i których karty śmierci zostały w większości sfałszowane przez hitlerowców.

W następnej kolejności przedstawiono materiał ukazujący historię Ochotniczej Straży Pożarnej w Lubatowej na fotografii. Zdjęcia upamiętniające ważne daty i wydarzenia w ponad stuletniej działalności OSP są niezwykle wymowne w swoim wyrazie.

Celem podrozdziału Sportowcy z Lubatowej jest zasygnalizowanie nowego dużego działu z życia naszej miejscowości. Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat wielu młodych lubatowian, przeważnie w wieku szkolnym, angażowało się w różne dyscypliny sportu i, ku naszej dumie i chwale, osiągali i nadal osiągają sukcesy, nie tylko w skali kraju, ale też Europy i świata.

W przedostatnim artykule I rozdziału autor przekonuje nas, że lokalny patriotyzm w czasach współczesnych powinien być wyrażany uczestnictwem Polaków w kolejnych demokratycznych wyborach samorządowych i parlamentarnych. Przedstawia mieszkańców Lubatowej, którzy  w latach 1990-2018, to jest od chwili zmian ustrojowych do dnia dzisiejszego, walczyli o mandaty radnych i posłów. Zwraca naszą uwagę na fakt, że osoby wybrane do pełnienia określonych funkcji mają wpływ na kierunek i tempo rozwoju swojej miejscowości, dlatego warto głosować i wpierać swoich kandydatów. Mieszkańcy Lubatowej sumiennie wypełniają obywatelski obowiązek i frekwencją wyborczą plasują się w statystykach powyżej średniej krajowej.

Rozdział zamykają Niezapomniani lubatowianie – cykliczny artykuł będący kontynuacją z poprzednich ksiąg. Tym razem prezentujemy trzy postacie: Marii Turek – nauczycielki, działaczki społecznej, członkini Franciszkańskiego Zakonu Świeckich, Piotra Zająca – „Dziadka od Andersa” i Gabriela Zająca –sierżanta WP, który położył bardzo istotne zasługi na polu różnego rodzaju tajnych operacji realizowanych przez Polskie Siły Zbrojne na terytorium Wielkiej Brytanii.

Rozdział II zatytułowany Krople pamięci składa się z dwóch podrozdziałów, w których tradycyjnie już przedstawiamy wspomnienia mieszkańców naszej miejscowości, wzbogacone bezcennymi, unikalnymi fotografiami rodzinnymi. W pierwszym podrozdziale znajdziecie Państwo historie, które być może zapoczątkują nowy cykl artykułów do naszych kolejnych publikacji. Swoimi historiami zechcieli podzielić się z nami mieszkańcy Stanów Zjednoczonych, będący potomkami ludzi, którzy wyemigrowali z Lubatowej ponad 100 lat temu. Spotkaliśmy ich, kiedy przyjechali do Lubatowej poznać się ze swoją rodziną, szukać swoich korzeni. Okazuje się to być sprawą niełatwą, bo niektórzy z nich nie otrzymali w rodzinnym domu zbyt wielu wskazówek na temat krewnych w Polsce. Swoisty wstęp do ich wspomnień stanowi zamieszczona przez nas lista emigrantów do USA w latach 1897-1923 opracowana na podstawie amerykańskich danych Ellis Island i Ancestry. Zestawienie nie wyczerpuje całości zagadnienia emigracji z Lubatowej do USA. Wyjazdy zdarzały się także we wcześniejszym okresie, są jednak nie do wychwycenia na podstawie tych danych, do których mamy dostęp na dzień dzisiejszy.

W podrozdziale drugim głos oddajemy naszym starszym mieszkańcom:  pani Władysławie Jasłowskiej i panu Adamowi Zimie. Znamiennym jest, że zarówno pani Władysława,jak i pan Adam dysponują wspaniałą pamięcią i podzieliliby się jeszcze z nami nie jedną ciekawą historią ze swoich młodzieńczych lat.Jak mówi autorka artykułu: Zadziwiająca jest pamięć osób, które nagrywamy. Potrafią wrócić się do czasów młodości i relacjonować swoje historie. Często towarzyszy temu wspomnienie smaku danej potrawy, pieczonych placków, zapachu ziół. O tym, że dawniej wiele się opowiadało, świadczy to, że przytaczają wypowiedzi swoich rodziców i dziadków, i to wręcz z wnikliwą dokładnością. Opowieści wypełniały wieczorne spotkania. I to właśnie chcemy ocalić od zapomnienia, ten sposób życia, który w tamtej formie jest coraz bardziej nieuchwytny dla młodych pokoleń.

Publikację zamykamy poetyckim akcentem, przedstawiając Państwu dwie lokalne poetki. Obydwie panie mieszkają na stałe w  Lubatowej i są bardzo mocno związane z historią i tradycjami naszej ziemi. Warto dodać, że nazwiska jednej z nich darmo szukać, gdyż jest to jej pseudonim artystyczny.

 

Towarzystwo Miłośników Lubatowej

 

 

NASZE WIELKANOCNE TRADYCJE POLONIJNE W PENSYLWANII
Michael Jared Baransky
Bethlehem, Pansylwania.
(tłumaczyła Maria Parylak)

Moje najwcześniejsze wspomnienia wielkanocne pochodzą z 15 kwietnia 1979 roku, czyli około 40 lat temu. Mam też nowsze zdjęcia, m.in. zrobione ze strasznie wyglądającym zajączkiem wielkanocnym, ale tradycje, które do dziś zachowuję, dotyczące znaczenia Wielkanocy i obchodzenia jej przez nas jako Polonię amerykańską zostały wypracowane w tamtym okresie czasu. Było to kilka tygodni po tym, jak zmarł mój Dziadek Leo Urbański. Jako dziecko byłem bardzo świadomy żalu, przez który przechodziły moja Mama i Babcia. Myślę, że w jakiś sposób połączyłem to z tym, co działo się w kościele w okresie Wielkiego Postu i kończyło się radosną Wielkanocą. Przejście od żalu do radości. Życie wieczne. Khalil Gibran, libański poeta mówi: „Im głębiej smutek wyryje się w twojej istocie, tym więcej radości będziesz w stanie objąć”.
Pamiętam wyraźnie, że odwiedziliśmy moją Babcię, córkę Izydora, w Niedzielę Wielkanocną. Uroczystości wielkanocne obchodziliśmy wtedy w domu Cioci Carol (Karoliny). Moja Mama dała mi za zadanie niesienie i wręczenie Babci doniczki z kwitnącymi tulipanami. Czułem się przez to bardzo ważny i był to dla mnie sposób na zrobienie czegoś dla mojego Babci, bo tak naprawdę nie znałem żadnych odpowiednich słów, żeby się wyrazić w tym bardzo młodym wieku (niecałe 4 latka).
Nasze wielkanocne posiłki zawsze składały się z wielkanocnej zupy „Boarstz” (barszcz), którą robiła moja Ciocia Carol. Zawsze nazywaliśmy to „Boarstz”, ale później zdałem sobie sprawę, że można to nazywać również żurek. Odkryłem też, że istnieje wiele jego odmian. Odwiedzając Polskę w 2013 roku, odkryłem dodatkowo, że „wielkanocna zupa” była tam dostępna zawsze, nie tylko na Wielkanoc. Teraz mamy zupę wielkanocną w domu mojej Mamy, która do dziś przechowuje przepis napisany ręcznie przez moją Babcię i nadal zaczynamy przygotowywać zakwas i robić żurek tydzień przed Wielkanocą. Chociaż moje siostrzenice i siostrzeńcy początkowo nie chcieli tego próbować, w końcu przekonali się do tej zupy.
Inne polskie tradycje, które zachowywaliśmy, obejmowały dekorowanie baziami, zwykle w wazonie, co najwyraźniej jest bardzo powszechne w Polsce. Do kościoła chodziliśmy zawsze w Wielki Czwartek i Wielki Piątek. W Wielki Piątek mojej Matce do dziś udaje się wcześnie rano „dorwać” swoje dzieci i wnuki gdy śpimy z „Bożymi Rankami”. Myślę, że źle to wymawiamy, bo według Google tę tradycję nazywa się „Boże Rany”. Zasadniczo polega to na tym, że Mama „bije” nas gałązkami palmowymi, a czasami też zwiniętym czasopismem. W sobotę przed Wielkanocą zabieraliśmy kosz wielkanocny do kościoła, aby go poświęcić. W tym koszyku były chleb, szynka, masło jagnięce, kiełbasa, sól, chrzan, miód, jajka i czekoladowe/kokosowe jaja wielkanocne (to był nasz amerykański dodatek). Niedawno dodaliśmy butelkę wina i ozdobiliśmy ją gałązkami bukszpanu. W ciągu ostatnich kilku lat podróżujemy z Mamą i jej wnukami około godziny do prawdziwego Polskiego Kościoła mojej Matki w Dupont, PA, aby pobłogosławić kosz. Jest to ten sam kościół, który Izydor współorganizował i gdzie został pochowany. Ksiądz, który dziś tam posługuje pochodzi z Polski.
Dorastając w polskim kościele, śpiewaliśmy wiele pięknych polskich pieśni wielkanocnych, niektóre przetłumaczone na język angielski. Jako współczesny muzyk kościelny naprawdę czuję, że polskie pieśni wielkanocne są nieporównywalne pięknem z innymi pieśniami wielkanocnymi z jakiejkolwiek innej kultury. Może jestem po prostu stronniczy w stosunku do mojego dziedzictwa. Aktualnie pracuję jako dyrektor muzyczny w kościele protestanckim, ale nadal będę próbował „przemycić” polską piosenkę wielkanocną jako postludium. Rok temu mój nie-polski chór śpiewał „Wesel się ludu strapiony”, ale angielskie tłumaczenie. Podczas gdy młodsze pokolenia w mojej rodzinie nie mówią po polsku, moje siostrzenice i bratanek mogą śpiewać dość wiarygodnie w języku polskim „Złóżcie troski żałujący”. Warto też wspomnieć o ich polskiej wersji „Sto Lat” i „Pójdźmy wszyscy do stajenki”, oczywiście nie na Wielkanoc.
Poniedziałek wielkanocny – Dyngus! Na zewnątrz, na podwórku nic nie było robione tak, jak to widzę w niektórych szalonych polskich filmach na YouTube, ale moja Mama oblewała nas wodą podczas snu w łóżku, ku naszemu przerażeniu. Mój brat robi to ze swoimi dziećmi do dzisiaj (Dyngus i Boże Rany), ale teraz każdy rok jest inny… kto zdoła się obudzić pierwszy, ten „dorywa” innych.
Święta Bożego Narodzenia są na ogół „większymi” i bardziej komercyjnymi świętami dla większości Amerykanów, ale Wielkanoc dla polskiego Amerykanina jest prawdopodobnie znacznie większym i znaczącym świętem.

Wielkanocne pozdrowienia dla wszystkich w Lubatowej od Waszych przyjaciół i rodziny w Stanach Zjednoczonych!
EASTER GREETINGS TO EVERYONE IN LUBATOWA FROM YOUR FRIENDS AND FAMILY IN THE UNITED STATES!

Egg hunt - polowanie na jajka - zabawa polegająca na chowaniu przed dziećmi malowanych jajek (prawdziwych, sztucznych, czekoladowych), które one mają odszukać, żeby dostać nagrodę.